Wow, ten rok zleciał tak szybko, dopiero niedawno się ogarnęłam, że zaraz pierwsze urodziny bloga! To był dobry czas, może nie tak dobry dla samego bloga, ale zdecydowanie dobry dla mnie. Rok jak najbardziej przełomowy pod wieloma względami. Przejrzałam niedawno praktycznie wszystkie zdjęcia, posty i łezka kręci się w oku. Potrzebne jest jakieś podsumowanie, refleksje i tym podobne sprawy, więc chyba pokuszę się o urodzinowy post, zwłaszcza, że dzisiaj umieram od gorączki i łamania w kościach, więc będę miała trochę czasu, żeby wszystko przygotować.
Jeszcze małe wtrącenie co do mojej 100dniówki, która już tuż, tuż. Tutaj góra od mojej sukienki + planowana fryzura. Więcej pokażę jak będzie wszystko skompletowane. + zapraszam na mój instagram.


+ mały mix inspiracji















Ciężko było mi się zebrać, ale po długiej przerwie wracam, nie wiem jeszcze na jak długo, bo niby studniówka, matura i te sprawy, ale może jakaś motywacja w końcu nadejdzie...
Na początku spóźnione podziękowania za głosowanie na moją stylizację (nie lubię tego słowa, ale niech już będzie) na modnaulica.pl. Jeszcze przed świętami dostałam sporą paczkę, a w niej wygrany sweter od Blessus. Dzięki <3

Haa i w końcu trochę zdjęć (Ania ;*) i nowy lb. Tym razem zestaw b&w z akcentem szarości, brudnego złota i ćwieków. Oversizeowy płaszcz połączyłam z klasyczną koszulą ozdobioną collarclipsem, do tego czarne rurki z ćwiekami i block heelsy. No i mój ulubiony dodatek czyli torba, którą na farcie wylicytowałam na all i z której jestem bardzo zadowolona jeżeli chodzi o jej wymiary i wygląd, w dodatku nie kosztowała mnie dużo, więc dodatkowy plus. Żeby nie było nudno, założyłam czarny kapelusz, ale z dnia na dzień przekonuję się, że tego typu nakrycia głowy nie są dla mnie, strasznie krępują ruchy i nie ciężko je zgubić, więc kapelusz, jak widać na zdjęciach, służył bardziej jako rekwizyt. A co do czapek, to zostanę jednak przy wygodniejszych i cieplejszych beanie ;>










Tym razem mniej pisaniny. Mała wstawka między relacją z dnia bez podróbek, bo mam jeszcze do pokazania kilka zdjęć. Jakiś czas temu dotarło do mnie zamówienie z moją obsesją. Collar clipsy - coś nowego w rozrastającej się kolekcji. Czas zakupić jakieś porządne pudełko na wszystkie te rzeczy, bo powoli zaczyna braknąć mi miejsca.



I jeden zaległy lookbook, którego zapomniałam wstawić
Powoli, powoli szykuję się do zimy. Pierwszy krok, to płaszcz z p&b, który miałam na oku już jakiś czas. Nie ma to jak poświęcać się dla kawałka materiału i jechać specjalnie po lekcjach, kilkanaście km, żeby wrócić wieczorem. Jednak warto było, bo taki właśnie chciałam - idealny krój, kolor i ciepły kołnierz.
Powoli zaczynam popadać w obsesję, codzienne sprawdzanie wszystkich stron z ciuchami, butami - takim sposobem mam już upatrzone mnóstwo rzeczy, które muszę mieć. Główne 3, to czarna sukienka z baskinką (areyoufashion), czarne botki z krzyżem (sequin) i kuferkowa torebka (all). Wszystko z ćwiekami, których powoli zaczyna być za dużo w sieciówkach, ale w tym przypadku nadają rzeczom charakteru. Buty pierwsze co zamawiam jak tylko pojawią się na stronie!
No i jeszcze wiele innych ciuchów, takich 'na kiedyś', kiedy przyjdzie wypłata. Choruję już od jakiegoś czasu na plecak z czaszkami z romwe, który miałam już zamawiać, ale zdałam sobie sprawę, że potrzebna w tej chwili jest mi torba. Za to niedługo klipsy na kołnierzyki, jak te na dole z czaszkami, będą moje. Reszta czeka na swoją kolej, tylko boziu ześlij pieniążek.
Leniwy dzień, aż chyba za bardzo. Jutro za to rozglądam się za płaszczem na zimę i torbą.
No i w końcu się zdecydowałam i skórzana spódniczka z Cocktail Shock już do mnie jedzie. Ciekawa tylko jestem czy założę ją więcej niż dwa razy jak to bywa z takimi ubraniami, bo na co dzień chodzę w spodniach. Ta jednak jest trochę bardziej w moim stylu z racji tego, że jest skórzana i będzie mi pasowała nawet do zwykłych t-shirtów. Teraz do kompletu brakuje mi jednej równie mało praktycznej rzeczy, a mianowicie sukienki, do której już od tygodnia wzdycham, czekam na razie na uzupełnienie rozmiarówki. Uspokoili mnie w mailu, że powinna być pod koniec przyszłego tygodnia, więc już nie muszę wchodzić na stronę sklepu dziesięć razy w ciągu dnia, żeby zobaczyć czy przypadkiem nie było dostawy. Do tego jeszcze buty z Sequin, które też niedługo mają się pojawić, ale o tym wkrótce, o ile te wszystkie nowości w sklepach nie wykończą mnie psychicznie i finansowo...
I na koniec mały mix